Ciepły balsam
Najpierw idzie ciepło żywicy — gęste, słodkie, stare. Jak miód zapomniany w drewnianej misie na tysiąc lat.
Kadzidło unosi, mirra sprowadza z powrotem.
Dzika mirra z Sokotry, wyspy, na której co trzecia roślina nie rośnie nigdzie indziej na świecie. Zbierana tam ręcznie, potem sortowana w naszej pracowni w Omanie.
Gorzkawa na starcie, potem balsam, ciemna ziemia, i dym, który trzyma się nisko i rano wciąż jest.
Ten zapach skądś znam, tylko do dziś nie wiem skąd.
rano wchodzę do pokoju i dalej pachnieMarek J. · Kraków, Polska
mirra z kadzidłem to jest dopiero coś.Hanna · Katowice, Polska
Trzecia paczka. Pewnie nie ostatnia.Jakub · Stały klient, Wrocław
Łzy mirry są twardsze niż kadzidła. Zbyt mocny, bezpośredni żar spala je, zanim zdążą oddać zapach. Połóż płytkę mikową na przyprószonym popiołem węgielku i grzej powoli — na tym polega cała sztuka.
Nie, jeśli użyjesz miki. Położona na węgielku ogrzewa żywicę, zamiast ją palić, więc czujesz zapach, a dymu prawie nie ma. Jedna łza to naprawdę wszystko, czego potrzebuje mały pokój. Trzyma się godzinę albo dwie, a potem cichnie.
Jedna łza. Dwie, jeśli pokój jest duży. Prawie każdy pierwszym razem bierze garść, a pięć minut później otwiera okno. Zacznij od jednej, poczekaj chwilę, i dołóż drugą tylko wtedy, gdy naprawdę chcesz więcej.
Drzewo rośnie dziko na wyspie Sokotra. Nikt go nie sadzi ani nie uprawia, więc granicą zbioru jest to, jak daleko człowiek zdoła zajść i ile uniesie z powrotem. Kupujemy od ludzi, którzy tę drogę pokonują, i kupujemy mało. Certyfikatu na to nie pokażę. Mogę powiedzieć, że ilości są małe, bo mały jest sam zbiór.
Z Olsztyna. Paczkę wysyłam następnego dnia roboczego. Do Polski i Niemiec idzie jeden, dwa dni, do reszty Unii dwa do czterech, do Wielkiej Brytanii cztery do siedmiu. Koszt dostawy widzisz przy kasie, zanim zapłacisz. Poza Unią ewentualne opłaty importowe pobiera kurier przy doręczeniu.
Praca nad sobą odrobiona. Medytacja. Rytuały. A i tak coś się chwieje — jakby grunt był o krok dalej, niż powinien.
Wchodzisz do pokoju i od razu czujesz, co czują inni. Po rozmowach nie masz już siły. Nosisz ciężar, który nie jest Twój. Twoje granice zrobiły się przepuszczalne.
Wszystko działa. Robisz swoje, ludzie widzą osobę spełnioną. A pod spodem coś jest luźne. Jakby całe życie toczyło się pół metra nad ziemią, w oczekiwaniu na lądowanie.
Nie pamiętasz już, jak to jest być u siebie. Poczuć stopy na podłodze i wiedzieć: to jest dom.
Ciało potrzebuje czegoś, czego umysł nie umie mu dać. Ciężaru. Ciepła. Starej medycyny, która mówi do tej części Ciebie, która była tu przed słowami.
Natura nie stworzyła Cię do unoszenia się. Stworzyła Cię do zapuszczania korzeni.
Z rozproszenia do obecności. Z głowy z powrotem do ciała.
Co się dzieje, gdy palisz mirrę? Zapach to dopiero początek.
Chwilę po zapaleniu powietrze gęstnieje. Nie robi się ciężko — robi się pewnie. Dym zostaje nisko, osiada blisko i owija się wokół Ciebie jak coś bardzo starego, co zna Twoje imię.
Zapal jeden kawałek o zachodzie. Pozwól dymowi osiąść wokół Ciebie. Ramiona opadają. Oddech zwalnia. Dzień kończy się tutaj.
"Kadzidło rano, mirra wieczorem. Tak mi się ten dzień domyka. Jak któregoś wieczora zapomnę, kładę się spać jakaś nieposkładana."
Kiedy myśli nie dają Ci spokoju, mirra ściąga Cię niżej. Od tysiącleci sięga się po nią wtedy, gdy człowiek rozsypuje się na kawałki. Nie siłą, tylko ciepłem. Ciało pamięta to, o czym umysł zapomina.
"Cały dzień jestem dla innych. Wieczorem zapalam mirrę i wracam do siebie. Nie sądziłem, że będę tego tak potrzebował. Teraz nie wyobrażam sobie bez niej."
To zawsze była żywica żałoby, pożegnań i przejść. Kiedy coś musi przez Ciebie przejść i wyjść, mirra trzyma drzwi otwarte.
"Po śmierci mamy paliłam to każdej nocy. Nie umiem tego wytłumaczyć. Pomagało mi płakać, kiedy było trzeba, i przestać, kiedy już byłam gotowa. Jakby wiedziało."
Kadzidło unosi i rozjaśnia. Mirra opada. Ciepła, ziemista, z gorzkim spodem. Trzy nuty, które rozwijają się, kiedy dym osiada blisko.
Najpierw idzie ciepło żywicy — gęste, słodkie, stare. Jak miód zapomniany w drewnianej misie na tysiąc lat.
W dymie od razu czuć gorycz — gęstą, leczniczą, ciężką w dobrym sensie. Ziemia pod świątynią.
Koniec zostaje nisko. Suszona śliwka, ciemne drewno, ślad słodyczy pod spodem. Dym nie ucieka pod sufit. Zostaje przy Tobie.
Jedna rzadka żywica. Trzy rytuały.
Ten sam gest od 6000 lat.
Wybierz ten, który pasuje do Ciebie:
Rozpal węgielek na zewnątrz albo przy otwartym oknie. Daj mu kilka minut, aż pokryje się biało-szarym popiołem. W tym czasie się wycisz.
Połóż jedną łzę na rozżarzonym węgielku. Dym ruszy powoli i zacznie osiadać nisko, wokół Ciebie.
Zamknij oczy. Oddychaj spokojnie. Pozwól, żeby zapach mirry Cię wyciszył.
Dodaj jeden mały kawałek do ciepłej wody. Zamieszaj delikatnie, aż woda zacznie mętnieć.
Przykryj i odstaw. Woda robi się bursztynowa i mętna — to żywica oddaje jej swoje.
Płucz 30 sekund i wypluj. Tak dbano o dziąsła i oddech, i tak radzono sobie z aftami, na długo przed pastą do zębów. Nie połykaj.
Kadzidło unosi. Mirra trzyma. To żywica na to, co musi przez Ciebie przejść — na żal, na ciężar, na rzeczy noszone o wiele za długo.
Słowo „mirra” znaczy „gorzka”. To zawsze była żywica przejść i zakończeń. Kiedy coś jest gotowe odejść — żal, uraza, wersja siebie, z której się wyrosło — mirra trzyma drzwi otwarte.
Od 5000 lat mirra jest żywicą ciała. Dziąsła. Rany. Skóra. Kadzidło porządkuje głowę, mirra zajmuje się tym, co boli. W środku i na zewnątrz.
Dym kadzidła idzie w górę. Dym mirry zostaje nisko i owija się wokół Ciebie. Nie wyciąga Cię z ciała — sprowadza Cię do niego z powrotem. Jeśli mieszkasz głównie w głowie, to jest droga powrotna.
Kadzidło otwiera niebo
Mirra trzyma Cię przy ziemi
Czysta jemeńska mirra z dzikich drzew Commiphora. Zbierana ręcznie, przewożona przez granice, które przekracza niewiele żywic, i przygotowana z intencją.
Zapalaj żywicę wtedy, gdy potrzebujesz wrócić do siebie. Przed snem. Po ciężkim dniu. Gdy bierzesz na siebie za dużo. Po 30 dniach sam zapach staje się najkrótszą drogą z powrotem do ciała.
Zapach spotyka intencję.
Zapal żywicę. Usiądź. Pozwól dymowi osiąść nisko wokół Ciebie. Uczysz ciało, że ten jeden zapach znaczy: można wylądować.
Twoje ciało pamięta jako pierwsze.
Coś się zmienia. Dym jeszcze osiada, a ramiona już opadły. To, co wcześniej wymagało wysiłku, dzieje się samo.
Jeden oddech sprowadza Cię z powrotem.
Nie potrzebujesz już całego rytuału. Zapal żywicę, kiedy świat robi się ciężki albo kiedy znowu mieszkasz w głowie. Jeden oddech i ciało wie dokładnie, dokąd wracać.
Zapach, który przypomina ciału, że może odpuścić.
Wracasz do oddechu. Wracasz do siebie.
Przez wieki mirra trafiała tylko do sułtanów i mistrzów duchowych.
Dziś większość mirry to masowo zbierana afrykańska żywica. Bez duszy. Nasza jest inna.
Najlepszy 1% jemeńskiego zbioru. Ta sama czystość, która kiedyś trafiała tylko do sułtanów i na świątynne ceremonie.
Zbierana z wielowiekowych drzew Commiphora myrrha w górach Jemenu. Nacinamy je raz w roku, żeby nie straciły mocy.
Bezpieczna do palenia, do namaczania i na skórę. Bez wypełniaczy, bez syntetyków. Sama zastygła żywica z drzewa.
Rodziny, z którymi pracujemy, zbierają z tych drzew od pięciu pokoleń. Za każde zamówienie sadzimy sadzonkę Boswellii w Dhofarze.
"Sprawdziłam siedem marek, zanim trafiłam na Sacrasoul. Żadna nie jest tak czysta."
"Ten zapach zmienił moją medytację. Siadam do niej zupełnie inaczej."
"Jedyna żywica, jakiej używam w studiu. Kursanci zawsze pytają, co to jest."
Nasza obietnica
Pal ją przez 30 dni. Jeśli to nie Twój zapach, po prostu napisz. Zwrócimy pieniądze za to, co zostało.
Tę żywicę zbieramy ręcznie z drzew mirry w Jemenie.
Wiemy, co do Ciebie wysyłamy. Ty sprawdzisz to u siebie.
Wzajemność
Twoje zamówienie pomaga posadzić nową sadzonkę Boswellii w Dhofarze i wspiera rodziny, które opiekują się tymi drzewami od pokoleń. Odkładamy na to 5% z każdego zamówienia.
Na podstawie 67 zweryfikowanych opinii
Wszystkie opinie pochodzą z potwierdzonych zakupówNapisz, jak jest u Ciebie
Wyświetlono 7 z 16 opinii
Żywica, po którą ludzie sięgają od tysiącleci. Ciepła, ziemista, z gorzkim spodem. Z kadzidłem tworzy parę doskonałą.
"Spokój nigdy nie został utracony,
tylko zapomniany."
Powitanie
10% zniżki na pierwsze zamówienie
Dołącz do cichej społeczności poszukujących. Czasem napiszę o tym, co właśnie przyjechało z Omanu. Do tego prezent na powitanie, przygotowany z taką samą uwagą jak każda żywica i każdy olejek, które u nas znajdziesz.
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie.
Twój prezent jest gotowy. Dodajemy go do koszyka.
Kod zapasowy. Kliknij, aby skopiować